Każda pasja, jak rzeka, musi mieć swoje ujście. Dla mnie takim ujściem są Borealia.
Fascynują mnie kraje szeroko rozumianej Europy Północnej. Moje zainteresowania sytuują się gdzieś pomiędzy Grenlandią a Uralem, ciągną się od Suwałk po Arktykę.
Nie miałem możliwości odbywania studiów z zakresu skandynawistyki, bałtologii czy fennistyki. Mieszkam w mieście, które nie oferuje zbyt wiele miłośnikom klimatów nordycko-bałtycko-ugrofińskich. Żadnych kursów językowych, oferty edukacyjnej i wydarzeń kulturalnych. Tematyka zbyt niszowa, jak na Białystok.
Doszedłem do przekonania, że skoro brak jest warunków do rozwijania moich zainteresowań, to muszę je sobie stworzyć sam. Wyrazem takiego myślenia są właśnie BOREALIA [łac. borealis - północny] – blog o północnych realiach.
Będę pisać o wszystkim. Od kultury, przez kuchnię, po politykę. Szczególnie zależy mi na ukazywaniu mniej znanych aspektów i wątków. Weźmy taką Norwegię, z czym Wam się kojarzy? Fjordy, ropa naftowa, black metal i trolle – odpowie zdecydowana większość. Tymczasem, Kongeriket Norge to także kryminały Jo Nesbø, malarstwo Rolfa Grovena i folkowe dźwięki zespołu Flukt. Kraje Północy postrzega się u nas przez pryzmat kilku utartych klisz i stereotypów. Chciałbym pokazać coś więcej niż renifery, wikingowie i śnieg.
Mam nadzieję, że uda mi się zarazić kilka osób swoim bakcylem i tę podróż w górę mapy, odbędziemy wspólnie