Zimą ludzie przyjmują generalnie dwie postawy. Jedni chcą przetrwać ten depresyjny, senny czas możliwie statycznie i bez nadmiernego wysiłku. Drudzy starają się wykorzystać obecność śniegu do uprawiania rozmaitych sportów. W awangardzie zimowych dyscyplin od zawsze znajduje się narciarstwo – sztuka przemieszczania się w przestrzeni za pomocą pary kijków i nart. W tym celu tłumy turystów szturmują co roku Alpy, Tatry czy Beskidy. Mniejszą popularnością cieszy się zaś Skandynawia i kraje nadbałtyckie. Sprawdźmy co mają do zaoferowania.
Gdzie w Skandynawii i krajach nadbałtyckich można pojeździć na nartach.

TRYSIL, NORWEGIA
Listę otwiera najbardziej górzysty kraj Skandynawii. Trysil to największy norweski kurort narciarski, położony w prowincji Hedmark. Stoki góry Trysilfjellet mieszczą 66 tras zjazdowych i 31 wyciągów. Ośrodek jest bardzo różnorodny i odnajdzie się w nim zarówno szusująca za dnia i imprezująca nocami młodzież, jak i rodziny z dziećmi. Nad rozrywką tych ostatnich czuwają maskotki Smottene o imionach: Smottpop, Popsmott, Puppsmott i Smottpupp, a także przyjazny niedźwiedź Skogbrum. Co ważne, w sezonie kurort daje gwarancję na śnieg (snøgaranti). Pobyt w Trysil to spory wydatek, ale z pewnością jest on wart swojej ceny.
ÅRE, SZWECJA
Amatorom białego szaleństwa do gustu przypadnie także Åre – największe centrum narciarskie Szwecji. Oferuje warunki do jazdy na wszelkie możliwe sposoby: klasycznie, telemarkiem, carvingiem, na desce lub z helikoptera. Po zmroku zabawa się nie kończy. Można ją kontynuować w jednym z licznych klubów lub… nie schodzić ze stoku. Trasy zjazdowe Gästrappet i Lundsrappet nocą są oświetlone lepiej niż w dzień. W Åre dwukrotnie odbywały się mistrzostwa świata w narciarstwie alpejskim (1954 i 2007 r.). Dla niektórych może to być miejsce położone trochę za daleko na Północy. Ale przecież im dalej na Północ, tym jest więcej śniegu, a o to chodzi w nartach, prawda?
RUKA, FINLANDIA
Finlandia nie może pochwalić się tak wysokimi wzniesieniami co skandynawscy sąsiedzi zza miedzy, ale dysponuje za to długim sezonem. W krainie reniferów i tysiąca jezior śnieg zalega bowiem od października do maja. Najlepsze ośrodki sportów zimowych są w Laponii. Jednym z nich jest Ruka, leżąca 25 km na Północ od znanego ze skoków narciarskich Kuusamo. Stąd do koła podbiegunowego jest dosłownie rzut beretem lub nożem typu "finka". Po szaleństwach na stoku można wygrzać się w saunie, wychylić jednym łykiem puszkę saunaolut, wskoczyć do przerębla i znowu do sauny. Hm… a narty? Narty nie zając.
BLÁFJÖLL, ISLANDIA
20 km od Reykjaviku znajduje się ośrodek narciarski Bláfjöll. Można tam dojechać autobusem w 25 minut. Do dyspozycji miłośników nart jest 19 tras i 15 wyciągów. Na tej szerokości geograficznej, gdy dzień jest wyjątkowo krótki lub nie ma go wcale, oświetlenie stoków to konieczność. Tak jest i w tym przypadku. Przy odrobinie szczęścia nocnemu szusowaniu będzie towarzyszyć zorza polarna. Kto ma dość trzaskającego mrozu, może zażyć kąpieli w źródłach geotermalnych (np. w słynnej Błękitnej Lagunie - Bláa lónið). Ciepło powinno być także śmiałkom, którzy zdecydują się na wyprawę w celu podziwiania jednego z wielu wulkanów.
OTEPÄÄ, ESTONIA
Otepää jest zimową stolicą krajów nadbałtyckich. Z historią narciarstwa w tym regionie można zapoznać się w muzeum poświęconym tej tematyce. W mieście znajduje się sześć skoczni, z których najwyższa jest Tehvandi (K90). Wchodzi ona w skład centrum sportowego o takiej samej nazwie i służy także jako ściana wspinaczkowa oraz platforma widokowa. 14 km od Otepää leży ośrodek narciarski Kuutsemäe oferujący 7 tras zjazdowych od 214 do 514 metrów długości. Pomimo tego, że Estonia jest płaska (najwyższy punkt - Suur Munamägi - leży na wysokości zaledwie 318 metrów), kraj ten może być ciekawą i przede wszystkim tańszą alternatywą względem skandynawskich sąsiadów.
ŽAGARKALNS, ŁOTWA
Jeździć można też na równie nizinnej co Estonia, Łotwie. Odpowiednim do tego miejscem jest baza narciarska Žagarkalns nieopodal miasta Cēsis. Ośrodek położony w łotewskich "górach" oferuje 6 tras, z których najdłuższa - Garais kalnas - wynosi 400 metrów. Nie lada gratkę będą mieli snowboardziści, a to za sprawą snowparku z licznymi przeszkodami i elementami. Najmłodsi mogą skorzystać z trasy do zjeżdżania na sankach. Prawdopodobnie niewiele osób wybierze się na Łotwę tylko po to by jeździć na nartach, ale jeżeli ktoś zimową porą będzie w okolicy, to czemu nie.
ANYKŠČIAI I DRUSKIENNIKI, LITWA
Kolejny kraj na trasie naszej eskapady nie narzeka na nadmiar kurortów narciarskich. Położony w auksztockim mieście Anykščiai, nieduży ośrodek Kalitos Kalnas oferuje 250-metrowy stok i dwa wyciągi. Amatorzy białego szaleństwa nie tylko z Litwy, ale też np. z Polski, nadzieję upatrują w kompleksie krytych tras zjazdowych Snoras Snow Arena, który powstaje właśnie w Druskiennikach. Łączna długość dwóch tras – otwartej i krytej - ma wynosić 900 metrów. Jazda po tej drugiej będzie możliwa nawet podczas 30-stopniowych upałów. Władze miasta liczą, że inwestycja powtórzy sukces popularnego aquaparku.
SILKEBORG, DANIA
Najwyższym „szczytem” Danii jest mierzący 172 metry Yding Skovhøj. Chyba, że liczyć 882-metrową górę Slættaratindur na stanowiących duńskie terytorium zależne Wyspach Owczych. Jednak nawet w tym płaskim jak naleśnik kraju można jeździć na nartach. Wybór ogranicza się w zasadzie do ośrodków ze sztucznymi stokami, takimi jak np. DanParcs w Silkeborgu. Do dyspozycji są dwie trasy o łącznej powierzchni 7500 m2 oraz trzy wyciągi. Specjalne maty oraz spryskiwacze imitują rzeczywiste warunki narciarskie. Na "poważne" narty Duńczycy jeżdżą do Szwecji i Norwegii, ale na szybki, rodzinny wypad, DanParcs jest jak znalazł.Kategoria: Islandia

