Zew, który warto poczuć
6 grudnia 2010
Wiedzę o Skandynawii można przyswajać na wiele sposobów. Można o niej słuchać w radio, oglądać zdjęcia, rozmawiać ze szczęśliwcami, którzy poznali tę krainę osobiście, a także – rzecz jasna – czytać o niej. Ta ostatnia forma obcowania z tematem to przede wszystkim przebogate zasoby Internetu oraz literatura. Do niedawna brak było jednak na rynku wydawniczym pisma poświęconego problematyce skandynawskiej. Lukę tę wypełnił dopiero dwumiesięcznik „Zew Północy” ukazujący się od kwietnia 2009 r.
Pismo to zawdzięczamy Prywatnemu Centrum Informacji Turystycznej „TRAMP” ze Szczecina – wydawcy licznych przewodników i organizatorowi turystyki w Skandynawii. Zastąpiło ono ukazujący się od 2004 r. bezpłatny kwartalnik „Bałtyckie Podróże”. Jego następca jest bogatszy objętościowo i co za tym idzie – merytorycznie. Docenić należy również wysoki poziom estetyczny i edytorski. Profesjonalny skład i szata graficzna plus dobre fotografie sprawiają, że jest na czym zawiesić oko.
Przejdźmy jednak do najważniejszego – treści pisma. Prezentuje się ona w zasadzie dwojako. Wyróżnić można bowiem typowe artykuły – pisane przez współpracowników PCIT „TRAMP” oraz teksty reklamowe poświęcone ofertom partnerów firmy. Obecność tych drugich niekoniecznie musi być postrzegana jako wada. Pozwalają one zdobyć i uporządkować wiedzę na temat podmiotów funkcjonujących na rynku usług turystycznych realizowanych w krajach nordyckich oraz ich propozycji. Północ to dla Polaków wciąż egzotyczny i nieznany kierunek, a każde dodatkowe źródło uzupełniające deficyt informacji, zasługuje na uznanie. Tym bardziej, że niektóre oferty biur podróży i przewoźników są naprawdę okazyjne. Urodzony pod szczęśliwą gwiazdą (Polarną?
) czytelnik może wygrać wycieczkę w jednym z konkursów ogłaszanych na łamach pisma.
„Zew Północy” to jednak przede wszystkim artykuły pisane przez pasjonatów dla pasjonatów. W ostatnim – 7. numerze, możemy przeczytać m.in. o wulkanach Islandii i wyprawach do Norwegii w poszukiwaniu osławionej aurora borealis. W konwencji krajoznawczej utrzymane są także teksty o parku narodowym Store Mosse w Szwecji zwanym „morzem błota” oraz alandzkiej wyspie Kobba Klintar, na której od 1862 r. działa stacja pilotów czuwających nad kursem promów płynących do Mariehamn. Używając wyobraźni możemy dołączyć do uczestników ekspedycji na najwyższy szczyt archipelagu Svalbard – Newtontoppen, a także odbyć wraz z Markiem Styczyńskim trekking po szwedzkiej Laponii. Entuzjaści kultury z pewnością zwrócą uwagę na artykuły o szetlandzkim święcie ognia Up-Helly-Aa, Alandzkim Festiwalu Organowym oraz sztuce Wysp Owczych. Oprócz tego na czytelnika czekają takie stałe rubryki jak: Wieści z Północy, Język w pigułce (tym razem fiński) oraz kalendarium imprez. Felieton kulinarny Sławomira Osińskiego generuje zwykle obfity ślinotok, aczkolwiek w bieżącym numerze poświęcony jest „delikatesom” z Islandii. Kto próbował takich potraw jak hakarl, baranie jądra súrsaðir hrútspungar czy islandzka odmiana szkockiego haggisu – statur, ten rozumie dlaczego w tym wypadku zamiast ślinotoku może pojawić się odruch zgoła odmienny. Swoistą wisienką na czubku naszego prasowego deseru są rysunkowe dowcipy o łosiu Wilibaldzie. Nieco absurdalne, ale śmieszne.
To wszystko i trochę więcej można znaleźć na 56 stronach magazynu skandynawskiego „Zew Północy” w cenie 8,90 zł. Ne prenumeratorów czekają upominki z kolekcji „Dotknij Północy”. Ostatnio był to woreczek pyłu z wulkanu Eyjafjallajökull, którego autentyczność została potwierdzona przez specjalistę-geologa.
Podsumowując, ewidentnie ktoś włożył w to pismo serce. Teksty są pisane przez ludzi, którzy faktycznie w danym miejscu byli i interesują się tematem. Treść artykułów nie ogranicza się do wyświechtanych klisz (słynna triada: Wikingowie-renifery-śnieg), ale wkracza na pola dotąd nie eksplorowane, dostępne jedynie zapaleńcom i specjalistom z „branży”. O wielu miejscach i ludziach nie przeczytamy prawdopodobnie nigdzie indziej. Musielibyśmy je chyba odwiedzić lub poznać osobiście. I to jest właśnie największa zaleta „Zewu Północy”. Rozbudza apetyt.
Kategoria: Kraje nordyckie

